Array ( ) Jeśli kobieta jest szczęśliwa, jest także piękna. Sophia Loren - bloog.pl
Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 467 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Ludzie Boga

piątek, 18 lutego 2011 14:15

Film miałam okazję obejrzeć dzięki temu, że koleżanka wyciągnęła mnie do kina. Wprawdzie tytuł mi nic nie mówił, ale zdałam się na Jej gust.
Ludzie Boga to film oparty na faktach autentycznych. Traktuje on o francuskich zakonnikach, którzy mieszkają w górach Maghrebu wśród muzłumańskiej ludności. To właśnie w tym miejscu modlą się, wykonują swoje obowiązki i pomagają potrzebującym. Bracia uczestniczą też w życiu lokalnej społeczności uczestnicząc w ważnych wydarzeniach. 
Sytuacja się zmienia w chwili, w której zagraniczni pracownicy giną z rąk fundamentalistów islamskich, ze względu na to, że region ogarniają zamieszki. Zarówno ludność jak i bracia żyją w strachu i niepewności, jednakże ci drudzy mają okazję opuścić miejsce, w którym mogą stracić życie. Mimo możliwości schronienia się mnisi postanawiają zostać, nadal wykonując swoje obowiązki i pomagając miejscowej ludności. 
Jaki skutek będzie miała decyzja zakonników? Czy wszyscy zostaną w górskim klasztorze? Czy bracia przeżyją? Po odpowiedzi na te i inne pytania zapraszam Was do kina na film:).


Ludzie Boga wywarli na mnie spore wrażenie. Z podziwem patrzyłam na postawę cysterskich zakonników, którzy nawet w obliczu śmierci nie opuszczają miejsca, w którym odgrywają ważną rolę, i w którym postawił ich Bóg. Ten film uświadomił mi, że jednak przedstawiciele dwóch różnych religii potrafią żyć w zgodzie.
Postawa zakonników z filmu sprawiła, że zastanowiłam się nad sobą, nad tym w co wierzę i co jest dla mnie ważne. Czy w obliczu zagrożenia byłabym w stanie zaryzykować swoje życie dla tego co jest dla mnie ważne w obecnych warunkach? Jaką wiarę trzeba mieć, żeby się nie ugiąć/nie uciec w obliczu śmierci? 
Warto obejrzeć ten film bo skłania do refleksji i pokazuje, że nawet w naszych czasach są ludzie, którzy nie boją się zaryzykować swojego życia dla przekonań i wiary.
Jednakże jedynym minusem filmu może być długość niektórych ujęć, które mogłyby być trochę krótsze, z korzyścią dla filmu. Jednakże to nie ma większego wpływu na jakość i przesłanie płynące z całości dzieła. 
Pocieszające jest również to, że w naszych czasach powstają takie filmy jak ten, ponieważ to daje nadzieję, że z naszym kinem nie jest jeszcze aż tak źle.


oceń
1
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

***

niedziela, 05 września 2010 13:16
Kiedy w piątek usłyszeliśmy o tym, że znowu wprowadzili stan zagrożenia powodziowego wszyscy odczuliśmy stres, a już na pewno złość.
Ludzi ogarnęła panika, poza tym wiem też, że wielu ludzi się przygotowało na możliwość kolejnej powodzi w tym roku. Tym razem u nas doszedł kolejny element stresogenny, a mianowicie ślub jednej z moich kuzynek.
U nas w domu zastanawialiśmy się czy ślub się w ogóle odbędzie i z niepokojem śledziliśmy sytuacje. U nas w domu to mama wisiała na telefonie, a przygotowania szły dalej mimo wszystko. Zakładaliśmy, że ślub się odbędzie mimo to, że dowiadywaliśmy się co rusz o tym, że np. wojsko już jest na miejscu, że jest ruch lokalny na moście w Sandomierzu, że koło południa ma przejść fala...nasze oczy były zwrócone ku wałom. Te jednakże wytrzymały i mimo zwiększonego ryzyka udało się nam dotrzeć bez większego problemu do kościoła. Mam wrażenie, że wszystko wyszło tak jak miało wyjść mimo to, że jednym z głównych tematów było to czy wały wytrzymają, bo niewiele im brakowało. Zatem wielu z gości było już po przygotowaniach związanych z możliwością zalania.
Ciężko mi jest napisać cokolwiek o wrażeniach, bo jeszcze moja percepcja nie do konca wróciła na swoje miejsce, ale mogę powiedzieć, że nie było źle:). A sytuacja zagrożenia powodzią chyba już minęła...oby:)
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Recenzja peelingu do ciała z Dove

wtorek, 31 sierpnia 2010 11:26
Dzisiaj przyszedł czas na recenzję;].
Otóż nie tak dawno temu skończyłam używać peelingu do ciała marki Dove, który dostałam w prezencie, a który prezentuje się następująco:

 Wiem, wiem - zdjęcie niewyraźne i byle jakie, ale nie o jakość zdjęcia tu chodi;p.

Otóż co mogę powiedzieć na temat tego produktu.
Jest przeznaczony dla suchej skóry - z tego co jest napisane na opakowaniu zawiera 1/4 kremu nawilżającego i złuszczające drobinki. Muszę przyznać, że owszem ma kremową konsystencję, nie wysusza skóry i chyba dobrze złuszcza. Napisałam chyba, bo nie używałam go regularnie. A dlaczego?? A no dlatego, że ma jak dla mnie okropny zapach, który dość ciężko mi jest określić. Jest taki mdły i nijaki. Zatem mimo tego, że go używałam (bo szkoda mi było wyrzucić), to nie jestem w stanie więcej napisać niż to co już napisałam.
Jak dla mnie zapach dyskwalifikuje ten produkt na starcie i mimo, że jego działanie może być zadawalające to nie kupię go sobię na pewno. Póki co w moim posiadaniu znalazł się wczoraj peeling do ciała z firmy Oriflame:)...myślę, że jak go trochę poużywam, to coś o nim napiszę - w każdym bądź razie zapach jest zachęcający:D
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Nara by E.S. Posthumus

poniedziałek, 30 sierpnia 2010 12:54



Nawet nie wiecie jak długo szukałam tego tematu muzycznego...a tu nagle znalazłam:)...miłego słuchania.
Ja się zakochałam w tej melodii.
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Recenzja "Julii" A. Fortier

poniedziałek, 23 sierpnia 2010 19:30

Z okładki:

Julia Jacobs, młoda Amerykanka, otrzymuje w testamencie klucz do sejfu bankowego w Sienie. Nie znajduje tam jednak ani pieniędzy, ani kosztowności, tylko pakiet listów z XV wieku, które naprowadzą ją na trop tajemnicy jej rodziny oraz...Romea i Giulietty. Gorąca miłość, która wstrząsnęła średniowieczną Sieną, w niespodziewany i dramatyczny sposób wpływa na losy ludzi żyjących współcześnie.

 

Julia to na pewno nie jest miłość od pierwszego wejrzenia. Początek książki na pewno nie urzeka i ciągnie się niesamowicie. Jednakże w momencie kiedy zaczęłam się zastanawiać czy przez przypadek nie sięgnęłam po pigułkę na bezsenność i czy autorka oby na pewno nie rozminęła się z powołaniem...bach! i mam  upragnione zaskoczenie, od którego wydarzenia przybierają na swojej atrakcyjności.

            Okazało się, że Anne Fortier potrafi jednak zaprowadzić czytelnika w świat zawiłych zagadek, które przeplatane są wątkiem miłosnym. Jednakże jeżeli ktoś spodziewa się gorącego wątku miłosnego, nie ma na co liczyć, bowiem jest nieciekawy i mdły, jednakże świetnie osadzony w wydarzeniach kryminalnych:).

            Powieść napisana lekkim, chociaż nie trącącym kiczem językiem, co może stanowić łagodne przejście np. od Zmierzchu do czegoś ambitniejszego. Na pewno to dobre czytadło na jesienne wieczory, które nie wymaga jakichś skomplikowanych procesów myślowych. Idealna na jesienne wieczory z kubkiem herbatki z cytryną pod ręką;]


oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

ZBajorowana ;p

niedziela, 22 sierpnia 2010 16:54
Mam wrażenie, że w moim domu muzyka i książki zawsze były dość ważne. Sama wychowałam się na muzyce lat 80. i  90. Najczęściej w moim domu rozbrzmiewał Grechuta, Jackson, Queen i jeszcze pewnie wiele innych. Po pierwszym roku studiów sama zaczęłam odkrywać swój świat muzyki, który odkryłam w sumie niechcący. Jednak pierwsza fascynacja pewnym Artystą podziałała na mnie niczym efekt domino i po Bajorze zaczęłam słuchać również Prońko, Treter, SDM, Comę i...znalazłoby się jeszcze paru wykonawców, ale nie ma sensu ich wymieniać - zeszłoby mi to może do rana.
W każdym bądź razie skutek jest taki, że stałam się bardzo czuła na punkcie muzyki - niestety nie będę teraz słuchać byle czego z radia. Kiedy zderza się z muzyką, z nieco wyższego stopnia nie da się już patrzeć na sztukę w ogóle, w taki sam co do tej pory sposób. Szuka się czegoś ambitniejszego, czegoś co nie trąciłoby płytkością, albo kiczem. Owszem lubię się pobawić przy jakiejś bardziej imprezowej muzyce, ale nie słucham jej na codzień - nie zdzierżyłabym;p.
Tak więc M. Bajor stał się lekarstwem na większość moich smutków, a Jego repertuar doskonale pasuje do emocji i uczuć, które pojawiają się w moim życiu. Poza tym Jego piosenki nie przelatują ot tak - one zawsze zostawiają coś we mnie i często odkrywam w nich coś nowego.
Szkoda tylko, że dobry czas dla naszej muzyki już tak dawno minął...
No dobra.
Ja wracam do swojej kawy i Bajora, a i Was przy okazji zapraszam do słuchania





oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010 19:07
Już zapomniałam jak to było wtedy kiedy obowiązkowo byłyśmy tam co tydzień. Ciągnęło nas do tego miejsca całe wakacje i w końcu przyszła pora pojawić się i w tym roku.
Zapomniałam już ile siły dawały mi takie cotygodniowe spotkania; jak pozytywnie mnie naładowywały:).
W ostatni weekend miałam okazkę sobie przypomnieć czym w ogóle jest dobra zabawa i jak pachnie sierpniowa noc. Mam nadzieję, że przede mną przynajmniej jeszcze dwie takie noce. Oby!
Tymczasem coraz bardziej czuję aurę nadchodzącej jesieni, a cień rozmowy kwalifikacyjnej na studia kładzie się już porządnie pod moim oknm i straszy swoim przeraźliwym kształtem. Nawet nie wiem jakbym się starała nie uwolnię się od niego...nie da się, póki nie zmierzę się z tymi notatkami i książkami...a tymczasem...Nie trzeba mówić nic.
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Inspiracje

piątek, 13 sierpnia 2010 21:00
Ostatnio jakoś tak filmikowo zrobiło mi się na blogu. Tymczasem chciałabym Wam napisać o książkach na podstawie "klasyków", które przekonały mnie do tychże.

1. Dante Alighieri i
Boska komedia.
Jakoś nigdy nie byłam przekonana za specjalnie do Dantego, ale jak tylko trafiłam na książki napisane na podstawie jego Boskiej komedii

I. 
Matthew Pearl Klub Dantego.

To pierwsza książka na podstawie Boskiej komedii, jaka wpadła mi w ręce. Muszę przyznać, że jest to niezłe czytadło, które połyka się niemalże od razu. Akcja toczy się w Bostonie w XIX w. Seria brutalnych morderstw wstrząsa miastem i tylko grupka naukowców pracujących nad przekładem Boskiej komedii może rozwiązać zagadkę. Autor przenosi nas w bardzo ciekawy zdziebko mroczny świat pełen zagadek.  Czytając tą książkę czasem miałam wrażenie jakbym czuła klimat ówczesnego Bostonu - widziałam mgłę i czułam zapachy. Myślę, że zaskoczenie też jest dość zaskakujące:). Polecam:D.

II.
Arnaud Delalande Pułapka Dantego

Tym razem akcja rozgrywa się w XVIII wiecznej Wenecji. Książka rozpoczyna się od makabrycznej zbrodni w
teatrze San Luca.
zaczęłam zmieniać zdanie. Doża Francesco Loredan, za namową swojego doradcy, zwalnia z więzienia niejakiego Pietra Viravoltę, przyjaciela Casanowy - rozpustnego awanturnika, mistrza szpady, w przeszłości zasłużonego szpiega Republiki. Ma on poprowadzić dyskretne śledztwo - tak, by nie zaszkodziło reputacji i interesom państwa. Tymczasem mnożą się bestialskie zbrodnie. Z czasem okazuje się, że inspirowane są Boską komedią, które odpowiadają poszczególnym kręgom piekła, a ich finałem ma być pojawienie się samego Diabła.
To kolejne dobre czytadło, które połyka się niemalże w całości. Może się wydawać trochę płytkie i banalne, ale jest świetne do poczytania:).

2. W.  Shakespeare
Romeo i Julia

Właściwie to dopiero czytam Julię A. Fortier. Myślę, że za jakiś czas pojawi się na moim blogu recenzja tej książki, ale na razie jeszcze jestem w trakcie czynania i nie mam pełnego obrazu;). Jednak już wiem na pewno, że na Romea i Julię nigdy nie będę patrzeć już tak samo.


Książki zainspirowane klasycznymi dziełami sprawiły, że zmieniłam zdanie na temat klasyki w ogóle. Już wiem, że to co do tej pory uważałam za zbyt nudne, może być bardzo ciekawe i inspirujące:). Zatem zapraszam do lektury;)

oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

DorosłeDzieciAlkoholików - bo dzieciństwa nie da się odrobić

piątek, 13 sierpnia 2010 10:58
Moją pracę magisterską napisałam o DDA (Dorosłych Dzieciach Alkoholików). Podczas pisania zrozumiałam jak mało mówi się o problemie tych ludzi. O tym co przeżywają. Tym razem chciałabym Wam zaproponować, żebyście coś obejrzeli:







Myślę, że te filmiki wiele wyjaśniają i wiele wnoszą. Mnie pisanie o problemie zajęłoby wiele czasu, chociaż powstanie pewnie jeszcze nie jedna notka na ten temat. Ale myślę, że to na początek wystarczy.
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Kocham jutro

środa, 11 sierpnia 2010 14:08


Uwielbiam tą piosenkę.
Towarzyszy mi praktycznie w wielu ważnych stanach uczuciowych:). Jakoś tak dziwnie, że jedna piosenka pozwala mi przeżywać radość i smutek; dumę i upadki. Ale chyba Michał Bajor ma to do siebie, że Jego utwory są wielowymiarowe - nie da się ich zaszufladkować! Ja mam tak, że przy którymś słuchaniu piosenki odkrywam ją na nowo. Jeszcze żaden artysta nie wywarł na mnie takiego wrażenia; żaden artysta nie porwał mnie swoją twórczością jak ten. Chciałabym wybrać się kiedyś na Jego koncert. Mam nadzieję, że w najbliższej trasie koncertowej znajdę odpowiedni dla siebie czas i miejsce...
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  5 699  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 5699
Wpisy
  • liczba: 41
  • komentarze: 148
Bloog istnieje od: 2747 dni

Lubię to