Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 575 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

4. Skończyłam:D

niedziela, 30 maja 2010 15:15
Skończyłam!:D
Tak, tak - moja praca magisterska jest już ukończona:). Nic tylko ją oprawić i oddać:). Jestem z siebie dumna, bo w napisanie jej włożyłam wiele czasu, pracy i wysiłku. Chwilami myślałam, że w ogóle tego nie napiszę - bo nie było literstury i ciężko było znaleźć grupę badawczą. Ale poradziłam sobie i bardzo się cieszę...normalnie niemalże tak jak małe dziecko. Moje dzieło właśnie się drukuje i jutro idzie do ostatecznego pokazania promotorowi:D. Zresztą wszystkie ostatnie wydarzenia napawają mnie radością i nadzieją na przyszłość, bo od kiedy zaliczyłam gerontologie wszelakie działania naukowe to czysta przyjemność.
W sobotę po zajęciach wiedziałam już, że będzie mi brakowało ludzi, z którymi przeżyliśmy te studia i uczelni. Dlatefgo też pojawiły się konkretniejsze plany związane z dalszym rozwojem naukowym. W tej chwili wszystko kręci się wokół obrony, bo od wyniku egzaminu zależy to czy dostanę się na studia doktoranckie, ale jestem dobrej myśli, bo nic nie zapowiada jakiejś straszliwej tragedii, a nawet wręcz przeciwnie...
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

3. Formalności??;p

sobota, 29 maja 2010 8:59
Najgorszy egzamin mam już za sobą:) i tak na prawdę powinnam leżeć z tydzień krzyżem i dziękować Bogu za to, że zdałam, bo profesor uwalił jakąś połowę grupy.
Muszę Wam powiedzieć, że ze 3 razy myślałam, że padnę na zawał.
Pierwszym razem - kiedy usłyszałam pytania, pomyślałam, że już pobiegane i muszę pogodzić się z wrześniową obroną. Miałam nawet oddać kartkę z odpowiedzią na jedno pytanie, ale desperacko spróbowałam odpowiedzieć jeszcze na inne pytania. Co notabene zaowocowało czwórką:)...normalnie studia jednak uczą myśleć.
Drugim razem myślałam, że padnę, kiedy profesor znienacka pojawił się obok mnie i spytał czy oby na pewno nic nie kombinujemy z kolegą z przodu, gdy oboje spokojnie pisaliśmy pogrążeni w wymyślaniu i pisaniu odpowiedzi.
Ostatnim razem kiedy chciałam zejść na zawał był moment sprawdzania prac.
- Pani T. - padło ze strony profesora.
- To ja - podniosłam rękę, żeby się ujawnić w tłumie innych studentów i pomyślałam, że zaraz zacznie po mnie jeździć. No, ale po raz kolejny zdarzył się cud, bo dostałam pochwałę, że na tle grupy wypadłam nieźle i w momencie, kiedy usłyszałam, że mam 4 dałabym głowę, że słychać było jak z mojego serca spada z hukiem ogromny głaz rozsypując się na miliony kawałków.
Zatem najgorsze mam za sobą i mam nadzieję, że reszta to tylko formalność...
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

2. Rozterka...

środa, 19 maja 2010 9:47
Zastanawiam się nad tym czy zbliża się w moim życiu taki czas, w którym będę musiała się wyprowadzić. Aktualnie obrona zbliża się wielkimi krokami i coraz bardziej czuję jej oddech na karku, ale w miejscowości, w której się wychowałam i dorastałam nie ma dla mnie perspektyw i nie otwierają się przede mną żadne sensowne drzwi. W każdym bądź razie widzę co raz mniej w mojej Stalówce możliwości zakotwiczenia się na stałe - po prostu wieje nudą.
Szkoda będzie wyjerzdrzać, ale z drugiej strony będzie trzeba, jeżeli nie będzie się miało za co utrzymać. Jednakże mam jeszcze chwilę czasu - jeszcze trzyma mnie tu kilka spraw i kilku ludzi...
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Powódź

wtorek, 18 maja 2010 22:35
Pamiętam pierwszą powódź jaką przeżyłam w naszym regionie i nigdy nie zapomnę tych dni.
Pamiętam, że byłam wtedy na Oazie Wakacyjnej. Pewnego dnia, kiedy byliśmy wszyscy razem w jadalni, albo w kaplicy (już nie pamięam) ksiądz wszedł do nas i powiedział, że ma nam coś do powiedzenia. Tym razem wszyscy wiedzieliśmy, że to nie ma nic wspólnego z naszym turnusem. Dowiedzieliśmy się o powodzi - większość z nas pochodziło właśnie z zalanych wodą terenów, albo przynajmniej mieliśmy rodziny, których dotknął kataklizm. Nigdy nie zapomnę tego jak wisieliśmy na jednym dostępnym telefonie i jak wszyscy razem się denerwowaliśmy o naszych bliskich. Kiedy wróciłam do domu sytuacja była już opanowana, a wszystkiego dowiedziałam się z relacji rodziny - poza tym widziałam szkody wyrządzone przez wodę.
Dzisiaj piszę o tym nie dlatego, że kraj jest dotknięty powodzią, ale dlatego, że tą klęską może być dotknięty teren na którym mieszka moja rodzina - dziadkowie i część rodziny. W pierwszym odruchu pomyślałam sobie o cioci, u której termin porodu jest bardzo blisko. Pojawiło się pytanie o to co jeśli zacznie rodzić, a pogotowie nie będzie miało jak dojechać?? Przecież w Jej przypadku prawdopodobnie będzie potrzebna cesarka...
Chyba jak na razie decydujące będą najbliższe godziny. Mam jednak nadzieję, że to nas ominie tym razem... Każdy jednak z niepokojem patrzy w stronę przeciekających wałów. Podobno gospodarze z najbardziej zagrożonych terenów zaczeli wywozić zwierzęta z gospodarstw w jakieś bezpieczniejsze miejsca - nie dziwie im sie. Każdy wciąż jeszcze ma w pamięci powodź z przed lat...
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

niedziela, 20 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  5 523  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 5523
Wpisy
  • liczba: 41
  • komentarze: 148
Bloog istnieje od: 2650 dni

Lubię to