Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 288 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

relax

wtorek, 10 sierpnia 2010 19:45
"Jestem w innym świecie,
na odległej planecie" :p

Dzisiaj stwierdziłam, że najwyższy czas wrócić do starych i sprawdzonych sposobów relaksu.
Zatem zrobiłam sobie kawy z mleczkiem, włączyłam muzykę, a zaraz idę nadrobić zaległości w czytaniu i przed snem pozwolić się ukołysać znanym melodiom, którym towarzyszy głos...Michała Bajora.
Tak, tak Moi Drodzy!
Wcale mi nie przeszło, wręcz przeciwnie - pogorszyło mi się.
To chyba przez te upały;)
No a teraz wracam do Julii, ta książka, aż woła, żebym w końcu ją przeczytała...
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Chyba wciąż monotematycznie;p

sobota, 07 sierpnia 2010 11:46
Muszę przyznać, że im bliżej rozmowy kwalifikacyjnej, tym więcej mam wątpliwości co do tego czy to była dobra decyzja. Mam coraz więcej obaw, w związku z tymi studiami. Mam takie momenty, w których po cichu chce się z tego wycofać - najzwyczajniej uciec, ale codziennie z uporem maniaka aplikuję sobie dawkę wiedzy i przygotowuję się do tego egzaminu. Czasem jednak nachodzą mnie myśli, że może lepiej by było, żeby mnie nie przyjeli, ale po chwili odganiam te myśli, bo wiem, że to jest coś na co długo pracowałam, a teraz mam szanse spełnić swoje marzenia. Podobno ludzie boją się nieznanego - u mnie to się sprawdza. Jeżeli zacznę studia doktoranckie czeka mnie przewrócenie mojego życia do góry nogami. Zapewne jest dla mnie to możliwość zdobycia nowych doświadczeń i samorozwoju, ale z drugiej strony czeka mnie wiele ciężkiej pracy. Mam nadzieję, że podołam.
Tymczasem chciałabym Was zaprosić na inne moje blogi, ktore mają trochę inny charakter:

1. Naukowo - pedagogiczno - zawodowy:

http://mojportret.blogspot.com/

2. Kosmetyczny

http://chwile-dla-siebie.blog.onet.pl/

Zachęcam Was również do pozostawiania śladów po sobie pod notkami, będzie mi na pewno bardzo miło:)
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

kilka słów o tym co u mnie

piątek, 06 sierpnia 2010 18:13
Udało mi się z lekka zorganizować i wziąć się za naukę. Póki co od wczoraj staram się regularnie dostarczać sobie chociażby lekką dawkę wiedzy. Dzisiaj czeka mnie jeszcze trochę nauki, ale to dobrze, bo i tak nie mam specjalnych planów na wieczór. Towarzystwo się rozjechało po urlopach i koloniach, więc Stalówka się z lekka wyludniła. Zaczęłam też dopuszczać do siebie myśl o tym, że mnie nie przyjmą, ale póki co jest ona gdzieś na peryferiach mojej świadomości. Tak na prawdę mam wrażenie, że to wszystko się za szybko potoczyło (albo to ja za późno się za to wzięłam ;p). Póki co (heh widzę, że się powtarzam;]) mam jeszcze opracowany plan "B" i plan "C', przy czym jeden nie wyklucza drugiego;). Na razie mogę zdradzić tylko to, że w razie jakbym nie dostała się na studia III*, to jest jeszcze u mnie opcja zrobienia podyplomówki z kryminologii i certyfikatu z...w sumie to jeszcze nie wiem z czego. Tymczasem jak dobrze pójdzie będę miała wolny ostatni tydzień sierpnia:D, a później do rooty ludzie pracy;)
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

hmm

poniedziałek, 02 sierpnia 2010 7:33
Coś mam wrażenie, że nadszedł czas, w któtym trzeba przyspieszyć. Leniwy lipiec już się skończył i nadchodzi nowe, zatem trzeba się do tego przygotować. Na 10 września trzeba się zaopatrzeć w sporą dawkę ciężkiej broni i zaaplikować sobie odpowiednią porcję kuracji odstresowujących. Zatem do dzieła... a plan mam taki:
1. Każdego dnia aplikować sobie odpowiednią dawkę wiedzy.
2. Uzupełniać na bieżąco zapas mleczka do kawy i spędzać przynajmniej chwilę przy ulubionej muzyce, z kubkiem kawy w ręku.
3. Lepiej zorganizować sobie dzień - szczególnie pracę.
4. Jakoś wyrobić się w czasie z weselami i rozmową kwalifikacyjną na studia pomiędzy.

Powoli zaczyna docierać pod czachę, to co mnie czeka - wielkie starcie z komisją. W tym momencie jawi mi się przed oczami scena niczym z weesternu...sam na sam z komisją i ja teoretycznie bez szans - bo jak będą chcieli mnie uwalić to mnie uwalą, a jest jednakowoż więcej  niż jedna osoba na miejsce. Zakładam, że przesiew będzie spory.
Zatem do dzieła...a na razie trzeba się w koncu zebrać do pracy...jakoś trzeba zarobić na te studia...
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Trochę kosmetycznie

sobota, 31 lipca 2010 20:54
Dawno już nic nie pisałam. W sumie nie było o czym, bo też i niewiele się dzieje - ciągle jest constans. Pracuję...z tymże do rozmowy kwalifikacyjnej coraz bliżej. Coraz bardziej się stresuję, bo nie wiem jak to będzi wyglądało, poza tym chcę się tam dostać! No, ale zawsze mam jakąś alternatywę - podyplomówka i certyfikat językowy, więc nie będzie tragedii jak się nie dostanę.
Tymczasem postanowiłam może napisać Wam o kosmetykach, które zagościły w mojej kosmetyczce na dłuższy czas.

1. Pomadki ochronne z Nivei.
Dla mnie najlepsza jest >>>TA<<< i >>>TA<<<.
Mam bardzo suchą skórę (również tą na ustach), więc potrzebuję dobrego nawilżenia, a one idealnie się do tego nadają. Poza tym delikatnie pachną i odpowiednio długo się utrzymują. To dla mnie wystarczające:).
Minusów nie widzę żadnych, bo nie uczulają i nie wałkują się. Myślę, że też są dość wydajne, co działa tylko na plus.

2.  Antyperspirant Rexona Fresh w spreyu (o którym trochę więcej możecie poczytać >>>TU<<<)
Miałam inne antyperspiranty (np. z Garnier Minerals), ale niestety nie spełniały zabardzo swojej roli. A ten jest dla mnie odpowiedni.
  • ma delikatny zapach,
  • nie uczula,
  • dobrze chroni przed potem,
  • długo się utrzymuje.
Praktycznie przez cały dzień czuję się świeżo i bezpiecznie;).


Naturalnie w mojej kosmetyczce znajduje się wiele niezbędnych kosmetyków, które używam na co dzień (żel do twarzy, tonik, chusteczki do demakijażu, krem itd. ...), ale wszystkie te kosmetyki są co jakiś czas wymieniane na te z innych marek. Wprawdzie kilka z nich ma szansę na to, że kupie je ponownie, ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. Natomiast te powyższe mogę polecić w 100%, bo zawsze do nich w końcu wracam i należą do jednych z podstawowych kosmetyków mojej pielęgnacji.

P.S. Dzisiaj u nas otwarli Rossmanna - chyba na moją zgubę;p
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Obawy??

piątek, 23 lipca 2010 8:23
Już od dawna marzyłam o możliwości składania papierów na studia doktoranckie. Dla mnie to było szczytem spełnienia marzeń. Niedawno wydawało mi się to tak bardzo surrealistyczne, że do mnie nie docierał fakt, że od października mogę zacząć nowe studia. Nawet kiedy rozmawiałam z Dziekanem z mojej byłej Alma Mater jakoś nie miałam poczucia realności tego co się dzieje. Tymczasem wczoraj realność uderzyła mnie ze zdwojoną siłą, kiedy stałam w dziekanacie WPiP UMCSu i składałam papiery na studia. Praktycznie od razu zaczęłam się zastanawiać nad tym co ja robię i chciałam stamtąd nawiać jak najszybciej. Mimo wszystko zostałam i złożyłam te papiery:D.
Dzisiaj mam już pełną świadomość tego co może mnie czekać jak dostanę się na studia - i muszę powiedzieć, że mam pełną świadomość tego jak ciężką drogę wybrałam i na co się zdecydowałam:/. Wiem, że przede mną dużo ciężkiej pracy i nieprzespanych nocy, jednak wiem, że warto się poświęcić, bo mam jasno wytyczony cel i wizję swojego życia; wiem też, że nie wybaczyłabym sobie jakbym nie przyłożyła się do tej całej rekrutacji.
Nie chcę zmarnować swojej szansy, chociaż wciąż zastanawiam się jak to będzie i czy dam radę? Mam nadzieję, że tak - wizja wykładania i udziału w konferencjach przeważa szalę;).
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

***

wtorek, 20 lipca 2010 15:54
Ostatnio moje myśli kręcą się głównie wokół mojej pracy i studiów.
Dzisiaj zaopatrzyłam się w kilka książek, z których chcę cię przygotować na rozmowę kwalifikacyjną, chociaż do tej jeszcze kawałek. Tymczasem każdego dnia co raz bardziej uświadamiam sobie, to jaką decyzję podjęłam i jej konsekwencje w moim życiu. Droga na którą wchodzę nie jest łatwa i lekka, ale mam nadzieję, że dam radę (w ogóle jakbym mogła nie dać rady - ja?? a skąd?). Trochę mnie stresuje zaistniała kolej rzeczy, ale już przywykłam do obecności stresu w moim życiu (podobno bez niego nie byłoby życia).
Mam nadzieję, że podołam i nie zawiodę przede wszystkim samej siebie.
Tymczasem pojutrze Lublin!;).
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O studiach

niedziela, 18 lipca 2010 9:52
Pamiętam swój pierwszy dzień na studiach - nie znałam nikogo! Wpadłam do szkoły przed wykładem organizacyjnym i spytałam się pierwszych lepszych dziewczyn o to, z której są grupy. Okazało się, że oby dwie są ze mną w grupie:) - z jedną z nich trzymałyśmy się razem do końca studiów licencjackich:).
Pierwszy szok związany ze studiami??

Czas zajęć

Nigdy nie zapomnę w jakim szoku byłam, kiedy zobaczyłam, że zajęcia trwają 1,5 godziny i czasem są przez cały dzień. Nie wyobrażałam sobie jak można wytrzymać taką męczarnie.

Brak konieczności zmiany obówia  jak dla mnie to się rozumie samo przez się;)

Nie mogłam przyzwyczaić się, że wykładowcy mówią mi przez pani.

Brak konkretnych podręczników i przychodzenie tylko z zeszytem (ewentualnie kserówkami) na zajęcia.

Pewnie mogłabym wymieniać jescze długo po głębszym zastanowieniu się, ale w każdym bądź razie pierwszy rok studiów jest zaskoczeniem dla wszystkich. A pierwszy egzamin zwykle bywa niezapomniany - pamiętne dzie lezież towarzyszyło nam do obrony;). Jednak od drugiego roku studiów wszystko zaczęło się zmieniać.
Zmieniło się większość mojej grupy, ale kilka osób z tej pierwszej zostało:) i to najważniejsze:D.
Zaczęłam chodzić do koła naukowego młodych psychologów, gdzie inspiracją do dalszych działań naukowych stała się nasza pani doktor. To ona pierwsza spowodowała, że przez moje myśli przetaczały się również te o doktoracie. Rozwijałam się, a z czasem moje aspiacje dojrzewały tym bardiej, że otwierały się przede mną kolejne drzwi, a tym samym rosły moje możliwości.
Pamiętam też, że obiecałam sobie, że magistra obronię na 5 - tak też się stało.
Dzisiaj komplet dokumentów na studia doktoranckie leży na moim biurku, a w przyszłym tygodniu jadę je zawieść. Później zostanie już tylko rozmowa kwalifikacyjna i ogłoszenie wyników. Zatem dużo stresu przede mną. Ale mam nadzieję, że dam radę - w końcu nie jednemu wydarzeniu już podołałam...

oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

stresior

sobota, 17 lipca 2010 17:45
Hmm.
Nie spodziewałam się, że sprawy przybiorą, aż taki obrót. To wszystko co się dzieje w moim życiu w tej chwili jest nie do opisania - a dzisiaj nie umiem powiedzieć co będzie jutro. Życie przynosi mi wiele niespodzianek i możliwości, że czasem aż sama jestem zaskoczona. Tymczasem wyjazd do Lublina się przesunął w czasie, chociaż może to i lepiej. Tak na prawdę cieszę się, że sprawy ze studiami doktoranckimi tak się potoczyły, bo nie miałam czasu na roztrząsanie się nad wszystkim. Teraz muszę przyłożyć się do rozmowy kwalifikacyjnej, bo za to jest dużo punktuw - a chcę mieć ich jak najwięcej, żeby nie polecieć po najniższej linii oporu...mam nadzieję, że dam radę...
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

.

wtorek, 13 lipca 2010 22:29
Większość dokumentów mam już na biurku w pokoju. Zostało mi jeszcze dwie rzeczy wrzucić na ksero i wypełnić dwa kwestionariusze. W piątek wybieram się do Lublina. Trochę się tym wszystkim stresuję, bo póki nie miałam czasu na myślenie, to jeszcze było ok, a teraz to jakoś tak zaczęły przychodzić różne myśli - że czegoś nie będę mieć, że mnie nie zakwalifikują - że mnie nie przyjmą. To dla mnie bardzo gorący i trudny czas. Jednak wierzę w to, że mi się uda - najważniejsze jest teraz to, żeby mnie zakwalifikowali...mam nadzieję, że reszta to będzie pikuś...
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  5 685  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 5685
Wpisy
  • liczba: 41
  • komentarze: 148
Bloog istnieje od: 2742 dni

Lubię to